Giethoorn

W Giethoorn i pobliskiej wsi Dwarsgracht ciągle jeszcze najlepiej jest podróżować wodą. Stąd prawdopodobnie wzięła się nazwa “Wenecja Północy”. Pływają tu łódki, łodzie, żaglówki i kajaki wszelakich rozmiarów i kształtów, a w sezonie jeszcze około 400 specjalnie wyciszonych łódek. Te elektryczne łódki zastąpiły benzynowe motorówki.

Pierwotnie Giethoorn był typową wioską, w której wydobywano i z której eksportowano torf. Kiedy skończyły się zasoby torfu, mieszkańcy zaczęli zajmować się hodowlą bydła. W tym czasie dobudowano obory i inne budynki gospodarcze na tyłach małych domków, należących do uprzednio wydobywających torf mieszkańców. W ten sposób powstały tzw. Dachy wielbłądzie. Większość z nich pokryta jest strzechą. Dawniej, w przeciwieństwie do dnia dzisiejszego, był to tani materiał budowlany. Strzecha pochodząca z Giethoorn cieszy się opinią najlepszej w Europie.

Czysta woda w Giethoorn i okolicach obfituje w ryby. Można tu spotkać 23 rodzaje ryb. Wiele restauracji serwuje węgorze i szczupaki.

Innym fenomenem tego regionu są pułapki na dzikie kaczki, które dawniej schwytane tutaj przeznaczony były do konsumpcji. Holenderskie wyrażenie “de pijp uitgaan” znaczące tyle co “umrzeć/zginąć w sidłach” ma związek właśnie z chwytaniem kaczek. Giethoorn posiada również kilka godnych polecania muzeów. Wizyta w znanej 150-letniej kawiarni “Fanfare”, której nazwa pochodzi od filmu Berta Haanstry (1958), jest obowiązkiem każdego turysty.

Share

Author:
Date: Sunday, 11. January 2009 5:17
Trackback: Trackback-URL

Feed for the post RSS 2.0 Comment this post

Submit comment